kazimierz dolny
imieniny: Damazego i Waldemara
Poniedziałek 11 grudnia 2017
Brulion on-line NR4
KRWAWA ŚRODA - 18 listopada 1942 - Krwawa Środa
KRWAWA ŚRODA - Relacje świadków
KRWAWA ŚRODA - Fragment książki "Wspomnienia i dokumenty" [ T.1 s.174-175]
KRWAWA ŚRODA - W XXX rocznice "Krwawa Środa"
KRWAWA ŚRODA - To już 60 lat! Krwawa Środa w Kazimierzu Dolnym n/Wisłą
KRWAWA ŚRODA - Ponure dni w historii Kazimierza
WOJNA - "Przysięgam być wiernym ojczyźnie mej, Rzeczpospolitej Polskiej"
WOJNA - Partyzancki samotny grób przy kościele p.w. św. Anny
WOJNA - Wspomnienia o akcji pod Zastowem
Początki chrześcijaństwa w Kazimierzu n/Wisłą
Okruchy Pamięci
Inny Kazimierz: kolorystów, awangardy, arsenałowców
ANDRZEJ KOŁODZIEJEK - Od Andrzeja Kołodziejka do piwka...
ANDRZEJ KOŁODZIEJEK - Spotkanie z malarzem
O śniegu, sankach i świetach
O dziesiątej w kawiarni na rogu rynku i lubelskiej
Notatki z natury
Był sobie hotel...
Willa pod różami
Wermanowie z Kazimierza
Wspomnienia Pani Heleny Werman
Jak daleko, jak blisko...
Teatr uliczny


Kazimierz Dolny -> Brulion kazimierski on-line -> Brulion on-line NR4 -> KRWAWA ŚRODA - 18 listopada 1942 - Krwawa Środa

  KRWAWA ŚRODA - 18 listopada 1942 - Krwawa Środa
Zygmunt Piotr Mańkowski

„…Około godziny czwartej nad ranem obudziło nas przybycie granatowego policjanta z kilkoma uzbrojonymi Niemcami w mundurach, na których widniały odznaki SS, a na czapkach trupie główki’’ - zeznawał w 1976 roku przed prokuratorem z Okręgowej Komisji Badania Zbrodni Hitlerowskich, mieszkaniec Kazimierza, Kazimierz Ostrowski - „zaprowadzono mnie do aresztu gminnego…Widziałem po drodze wiele policyjnych samochodów i motocykli, a ulice miasta patrolowali żandarmi. Około 9-tej wyprowadzono mnie w grupie około 50 osób do samochodów ciężarowych. Szedłem w parze z naszym sąsiadem Andrzejem Sobczykiem, będącym wtedy dobrze po pięćdziesiątce, gdy jakiś Niemiec zabrał go ze sobą i poprowadził w kierunku ulicy Plebanka i więcej już nigdy go nie widziałem. Nas natomiast wywieziono do Puław i osadzono w baraku, koło torów kolejowych… Przywieziono tu także innych ludzi z okolic Kazimierza. Paru z nich zastrzelono koło baraku, kilku zwolniono, a resztę, ze mną wywieziono do więzienia na Zamku w Lublinie. Tam przesłuchiwano mnie w sprawie band… Na baszcie w Lublinie było nas 205 więźniów zabranych z Kazimierza i okolic… Spośród wywiezionych z Kazimierza zaledwie siedmiu powróciło szczęśliwie do domów. Z nich obecnie żyje tylko jeden, mieszkający przy ulicy Nadrzecznej Hieronim Nowakowski. Mój ojciec zginął w Oświęcimiu skąd, gdzieś w kwietniu 1943 roku, otrzymaliśmy wiadomość, że rzekomo zmarł na serce, choć nigdy na serce nie chorował”.

Dramatyczne zeznanie przed tą Komisją złożył również urodzony w 1913 roku, mieszkaniec Bochotnicy Edward Grzegorczyk. Zapędzony 18 listopada wraz z żoną i teściową do strażackiej remizy był świadkiem jak wyprowadzano do pobliskiego zabudowania wybranych więźniów i tam ich okrutnie bito wymuszając zeznania, a wielu czwórkami wyprowadzano na strugę Bystra i tam ich niemal na oczach przetrzymywanych rozstrzeliwano. „Ten sposób - zeznawał zamordowano szesnaście osób, nie licząc tych, których zastrzelono na terenie objętym akcją… W parę dni później okupant dokonał krwawej zbrodni na ludności cywilnej w Kolonii Zbędowice odległej od Bochotnicy o około 3 km. Zastrzelono tam wielu mężczyzn, kobiet i dzieci oraz spalono wiele gospodarczych zabudowań. Idąc tyralierą Niemcy zastrzelili mieszkańców Bochotnicy: Jana Ziemkowskiego i Władysława Witkowskiego, a 24 listopada zamordowali moich rodziców i pięciu młodszych braci, siostrę Tarachową z jej rodziną oraz Jana Sobolewskiego z Warszawy. Pochowano ich na cmentarzu w Kazimierzu. Mama otrzymała strzał w kręgosłup i umarła cierpiąc”.

A oto przejmująca do głębi relacja mieszkańca Jeziorszczyzny: „Nad ranem 18 listopada obudziły nas odgłosy strzałów z broni palnej dochodzące z Kazimierza Dolnego odległego od nas o około 2 km… Do mieszkania wtargnął uzbrojony Niemiec, który uderzył mnie w twarz i wraz z pięcioma rolnikami, otoczeni przez dwudziestu uzbrojonych Niemców z radiostacją, po sprawdzeniu nazwiska w trzy-manych w ręku listach, trzynastu rolników z Jeziorszczyzny wraz z innymi doprowadzonymi z Cholewianki i Rzeczycy, zawieziono nas do Puław, a stąd na zamek w Lublinie. Z trzynastu pochodzących z Jeziorszczyzny (m.in. Mieczysław Chorekuła, Józef Sychowski, Władysław i Mieczysław Kubisiowie, Piotr Kilian, Jan Dąbrowski, Bronisław Siwiec, Władysław Kamrat, Stefan Eciak, Jan Rodzik) tylko ja i Mieczysław Kubiś wróciliśmy do domu, reszta zginęła w Oświęcimiu. Ja dostałem się do Oświęcimia w grudniu 1942 roku, a stąd do Buchenwaldu, a po jedenastu miesiącach do obozu w Köln, po trzech miesiącach do Ruen we Francji do pracy na wale atlantyckim skąd uciekłem… Pamiętam w Oświęcimiu jak przed blok 11 przyprowadzono nagiego Siedleckiego z Rogowa, w dogorywającym stanie przy-wleczono go na apel, a stąd pod blok 7, gdzie stosy były martwych więźniów czekających na transport do krematorium.”

Takie i podobne losy stały się udziałem ujętych w toku akcji mieszkańców Kazimierza i jego najbliższych okolic.

Dziś o akcji określanej jako „krwawa środa na Powiślu” wiemy o wiele więcej niż zdołali to ustalić prokuratorzy z Okręgowej Komisji Badania Niemieckich Zbrodni. Ale, mimo wszystko, umknęło z pamięci obecnego pokolenia wiele nazwisk oraz okoliczności krwawego zajścia.
1 2 3
Zobacz zdjęcia
Kazimierz, Bulwar n ad Wisłą, Żołnierze miemieccy




Copyright ©2003-2009 by pozycjonowanie, strony www, stron www, serwisy, portale, sklepy internetowe
polecamy: nałęczów | weekend | słowacja |
sopot festiwal, sylwester, ferie zimowe