kazimierz dolny
imieniny: Wiktora i Małgorzaty
Wtorek 17 października 2017
Brulion on-line NR4
KRWAWA ŚRODA - 18 listopada 1942 - Krwawa Środa
KRWAWA ŚRODA - Relacje świadków
KRWAWA ŚRODA - Fragment książki "Wspomnienia i dokumenty" [ T.1 s.174-175]
KRWAWA ŚRODA - W XXX rocznice "Krwawa Środa"
KRWAWA ŚRODA - To już 60 lat! Krwawa Środa w Kazimierzu Dolnym n/Wisłą
KRWAWA ŚRODA - Ponure dni w historii Kazimierza
WOJNA - "Przysięgam być wiernym ojczyźnie mej, Rzeczpospolitej Polskiej"
WOJNA - Partyzancki samotny grób przy kościele p.w. św. Anny
WOJNA - Wspomnienia o akcji pod Zastowem
Początki chrześcijaństwa w Kazimierzu n/Wisłą
Okruchy Pamięci
Inny Kazimierz: kolorystów, awangardy, arsenałowców
ANDRZEJ KOŁODZIEJEK - Od Andrzeja Kołodziejka do piwka...
ANDRZEJ KOŁODZIEJEK - Spotkanie z malarzem
O śniegu, sankach i świetach
O dziesiątej w kawiarni na rogu rynku i lubelskiej
Notatki z natury
Był sobie hotel...
Willa pod różami
Wermanowie z Kazimierza
Wspomnienia Pani Heleny Werman
Jak daleko, jak blisko...
Teatr uliczny


Kazimierz Dolny -> Brulion kazimierski on-line -> Brulion on-line NR4 -> ANDRZEJ KOŁODZIEJEK - Spotkanie z malarzem

  ANDRZEJ KOŁODZIEJEK - Spotkanie z malarzem
Beata Tomaszewska

Jego malarstwo jest mi bardzo bliskie, ponieważ artysta przedstawia na płótnie to, co znam z własnych obserwacji i pieszych wycieczek, bez których nie wyobrażam sobie pobytu w Kazimierzu. Artysta nie tylko zachwyca się miastem i okolicą, nie tylko odbiera je emocjonalnie i pozostawia w tej jakże nieodgadnionej strefie, ale jeszcze potrafi to wszystko przenieść na obraz. I to jak potrafi.

Andrzej Kołodziejek jest człowiekiem niezwykle wrażliwym i otwartym na otaczającą go przyrodę. Wystarczy usiąść na werandzie jego pięknego domu i posłuchać jak ciekawie i z jakim uczuciem opowiada o drzewach, ptakach czy domowych zwierzętach. Widać, że artysta jest bardzo zżyty z naturą, choć sam przyznaje, że nie zawsze tak było.

Na pewno tak wrażliwą osobą trzeba się urodzić. Trzeba posiadać ten dar patrzenia i odczuwania, również współodczuwania, ale przede wszystkim sprzyja temu codzienny kontakt z naturą, którego artysta doświadcza od wielu lat. Mieszkając z żoną w malowniczej Rzeczycy, która jest prawdziwą ostoją i ucieczką przed tłumami hałaśliwych turystów najeżdżających Kazimierz, malarz może do woli delektować się spokojem i ciszą. A w takiej ciszy rodzi się sztuka.

Andrzej Kołodziejek zapewne mógłby malować wszędzie. Jednakże tworzy w Kazimierzu nad Wisłą. Miasto to ma bowiem na niego inspirujący wpływ. Jest dla malarza natchnieniem i niewyczerpanym zbiorem interesujących motywów. Kazimierz dla Kołodziejka jest trwałym elementem składowym twórczości i życia. Związek, który istnieje pomiędzy artystą a miastem wydaje się być niezniszczalnym.

Artysta swoją postawą udowodnił, że „kazimierskie malarstwo” nie polega tylko na powielaniu tych samych od dziesięcioleci motywów. Kazimierz pozwala artyście na wiele więcej, roztacza przed nim niezliczone możliwości.

Ten nadwiślański pejzaż nigdy nie jest taki sam. Podlega on ciągłym zmianom i ta zmienność pociąga artystę. Sam malarz tłumaczy swoją fascynację m.in. specyfiką światła, inne jest bowiem o poranku, inne w południe czy o zmierzchu. W związku z tym zmienia się atmosfera pejzażu, co pozwala zgłębiać ten problem i poszukiwać wciąż nowych rozwiązań. Dlatego też Andrzej Kołodziejek może poszczycić się tak wspaniałą ilością obrazów, które namalował. Na pewno wynika to również z niezwyczajnego i zdaje się, że niewyczerpalnego potencjału twórczego malarza. To, że potrafi on wciąż na nowo odkrywać motywy, które go niezmiennie zachwycają i, że to zauroczenie za każdym razem jest takie pierwsze i prawdziwe, a ujęcie tematu nowe i świeże, może świadczyć tylko o wielkim artyzmie twórcy.

Udział Kołodziejka w 39 wystawach zbiorowych i prezentacja 24 wystaw indywidualnych jest dowodem ogromnej siły twórczej tkwiącej w artyście. Przejawia się ona poprzez ciągłą potrzebę malowania i wypowiadania się za pomocą farby i płótna.

Twórczość Andrzeja Kołodziejka jest malarską kontynuacją kazimierskiej tradycji, ale tej w najlepszym tego słowa znaczeniu. Artysta wędruje po miasteczku i jego okolicy, obserwuje je, po czym rozstawia sztalugi tak jak czynili to niegdyś Karmański i Kononowicz, podobnie jak oni zachwyca się srebrzystą Wisłą odbijającą refleksy światła bądź zaśnieżonym polem. Kołodziejek zbliża się do ich malarstwa i jednocześnie uczestniczy w tym mistycznym przedstawieniu jakie rozgrywa przed nim natura. Utrwala tę chwilę, zatrzymując czas i czyniąc ją wieczną. „Obrazy Kołodziejka – pisze Odorowski – jakkolwiek można w nich odnaleźć obecną realność, tak naprawdę są obrazami czasu, który w swoim biegu jest w końcu niezmienny. Są refleksją nad przemijaniem, ale też przed nim obroną. „Namalować” chwilę to przeżyć ją po wielokroć.”1

Andrzej Kołodziejek może poszczycić się doskonale opanowanym warsztatem technicznym. Może również zaskakiwać swoją wrażliwością, wyobraźnią i ekspresją twórczą. Ale najważniejszą cechą jego malarstwa jest emocjonalne podejście do świata i otaczającej go natury. Najlepiej wyrażają to słowa samego artysty, którymi zamykam swoją pracę.
„Mam w pamięci słowa Cennino Cennini, – pisze Kołodziejek, który w swoim „Traktacie o malarstwie” wiele stron poświęcił technice malarskiej, rozwodząc się nad technologią i sposobami malowania, konkludując swój wywód jednym zdaniem: „A potem maluj z największą ochotą”.
Otóż bez tej „największej ochoty” nie widzę powodu, aby malarz zbliżał się do płótna.”2

Powyższy fragment pochodzi z pracy magisterskiej napisanej w 2000r. na UMK w Toruniu

1. W. Odorowski: Andrzej Kołodziejek, malarstwo, katalog wystawy, Lublin 1998.
2. tekst autorski 9.III 2000


Copyright ©2003-2009 by pozycjonowanie, strony www, stron www, serwisy, portale, sklepy internetowe
polecamy: nałęczów | weekend | słowacja |
sopot festiwal, sylwester, ferie zimowe