kazimierz dolny
imieniny: Damazego i Waldemara
Poniedziałek 11 grudnia 2017
Brulion on-line NR4
KRWAWA ŚRODA - 18 listopada 1942 - Krwawa Środa
KRWAWA ŚRODA - Relacje świadków
KRWAWA ŚRODA - Fragment książki "Wspomnienia i dokumenty" [ T.1 s.174-175]
KRWAWA ŚRODA - W XXX rocznice "Krwawa Środa"
KRWAWA ŚRODA - To już 60 lat! Krwawa Środa w Kazimierzu Dolnym n/Wisłą
KRWAWA ŚRODA - Ponure dni w historii Kazimierza
WOJNA - "Przysięgam być wiernym ojczyźnie mej, Rzeczpospolitej Polskiej"
WOJNA - Partyzancki samotny grób przy kościele p.w. św. Anny
WOJNA - Wspomnienia o akcji pod Zastowem
Początki chrześcijaństwa w Kazimierzu n/Wisłą
Okruchy Pamięci
Inny Kazimierz: kolorystów, awangardy, arsenałowców
ANDRZEJ KOŁODZIEJEK - Od Andrzeja Kołodziejka do piwka...
ANDRZEJ KOŁODZIEJEK - Spotkanie z malarzem
O śniegu, sankach i świetach
O dziesiątej w kawiarni na rogu rynku i lubelskiej
Notatki z natury
Był sobie hotel...
Willa pod różami
Wermanowie z Kazimierza
Wspomnienia Pani Heleny Werman
Jak daleko, jak blisko...
Teatr uliczny


Kazimierz Dolny -> Brulion kazimierski on-line -> Brulion on-line NR4 -> Wspomnienia Pani Heleny Werman

  Wspomnienia Pani Heleny Werman
Monika Dudzińska

… Pierwsze trzy lata okupacji mieszkałam z rodzicami w Janowcu, w 1942 r. wyszłam za mąż za Antoniego Wermana i przeprowadziłam się do Kazimierza. Już na samym początku wojny, do naszego miasteczka przyjechało dużo przesiedlonych rodzin, głównie z Poznańskiego. Wszyscy mieszkańcy Janowca uważali za swój obowiązek pomagać przesiedlonym rodzinom. Niemcy przecież wyrzucali tych ludzi natychmiast, nie dając im czasu na zabranie nawet najpotrzebniejszych rzeczy.
    
Pamiętam, że na Boże Narodzenie moja mama zaprosiła jedną z rodzin do nas na Wigilię i na święta.
   
Pan Grymlewicz, właśnie z Poznania, udzielał mi lekcji, potem ożenił się z jedną z moich koleżanek. Nazywała się Jastrzębska, po wojnie wyjechali z Janowca, straciłam z nimi kontakt. 

Jak odbywała się komunikacja między Kazimierzem a Janowcem?
 Oczywiście przeprawiano się przez Wisłę pychówkami. Było dwóch przewoźników: Pan Paziak i Pan Doraczvński, mieli łódki pychówki i oni przewozili chętnych przez Wisłę. Obaj panowie podpisaną mieli umowę z urzędem w Janowcu i tylko oni mogli przewozić pasażerów. Przeprawa należała wtedy do Janowca. Nawet jeśli ktoś wyjeżdżał do Warszawy, najpierw przeprawiał się do Kazimierza, potem jechał do Puław i dalej pociągiem do Warszawy. Zimą nie było problemów, Wisła zamarzała i można było przechodzić pieszo.

A jak doszło do spotkania Paniz Panem Antonim Wermanem, Pani mężem?
Pewnego razu, było to już w czasie wojny, przyszłam z moim tatą, do Kazimierza po zakupy. Kiedy już wracaliśmy, tato poprosił mnie, żebym kupiła mu jeszcze papierosy. Weszłam do sklepu który znajdował się przy ulicy Klasztornej. Jak się później okazało, był to sklep należący do rodziny Wermanów. Weszłam do tego sklepu, obsłużył mnie przystojny mężczyzna: ale na mnie nie zrobiło to większego wrażenia. Byłam wtedy bardzo młoda, miałam może szesnaście lat. Po dwóch dniach dostałam list od pana Wermana, w którym prosił mnie o spotkanie. Odpisałam mu, że jest mi miło iż zwrócił na mnie uwagę, ale na spotkania z mężczyznami jeszcze nie chodzę. Na tym się jednak nie skończyło. Mąż przyjeżdżał dwa czy trzy razy do Janowca, żeby mnie zobaczyć. W tym czasie należałam do chóru kościelnego w każdą niedzielę mieliśmy obowiązek śpiewania na mszach, a śpiewało się po łacinie. Czasem śpiewałam też solo. Wiedziałam, że pan Werman przyszedł na jedną z mszy, ja jednak nie chciałam się z nim spotkać. On był wytrwały i stanowczy. Pewnej niedzieli przyszła do mojego domu kuzynka, Helena Graszkiewicz i poprosiła moją mamę o pozwolenie na spotkanie z panem Wermanem. Mama znała rodzinę Wermanów, zaprosiła więc Antoniego z kolegami do domu. Panowie posiedzieli u nas jakiś czas, a następnego dnia dowiedziałam się, że zdarzyła się bardzo nieprzyjemna rzecz. Chłopcy z Janowca pobili naszych gości. Kolejne nasze spotkanie odbyło się latem, na ślubie mojej kuzynki Lodzi Skrzeczkowskiej. Rodzina Skrzeczkowskich poprosiła mnie, abym śpiewała na tym ślubie. Porozumiałam się z ówczesnym organistą, panem Wójcikiewiczem, który zgodził się i nawet zaproponował mi kilka prób. Po jednej z tych prób spotkałam Antoniego, czekał na mnie na ulicy Klasztornej. Zapytał czy może odprowadzić mnie do przeprawy. Oczywiście zgodziłam się. Potem na weselu kuzynki cały czas mnie adorował. Na tym weselu byli też rodzice Antoniego i pewnie mnie obserwowali. A na ślubie śpiewałam piękną pieśń, której tytułu nie pamiętam ale zaczynała się od słów: „Wszechpotężny królu w niebie, dziś u źródła twej opieki, dwoje ludzi błaga ciebie, byś połączył ich na wieki.”
   
Jesienią tego samego roku Antoni otworzył wspólnie z kierownikiem szkoły sklep w Janowcu. Oczywiście zatrudnił mnie do tego sklepu, sam często przyjeżdżał do Janowca, miał wynajęty na stałe pokój u mojego stryjka felczera. Po paru miesiącach Anto-ni oświadczył się o moją rękę. Potem oczywiście zlikwidował sklep, osiągnął zamierzony cel i na sklepie w Janowcu już mu nie zależało.
   
Ślub nasz odbył się 11 kwietnia 1942 r. w Janowcu. Miałam zaledwie 18 lat. Mój mąż był bardzo przystojnym mężczyzną i dżentelmenem w każdym calu. Do ślubu szliśmy pieszo, był wieczór, ale drogę do kościoła mieliśmy oświetloną… świecami. Na ulicy stali chyba wszyscy janowieccy Żydzi, trzymali w rękach zapalone świece. Wyglądało to bardzo pięknie i romantycznie. W kościele było pełno ludzi, zarówno Polaków jak i Żydów. Tak, tak byli w kościele również Żydzi. Zaraz wyjaśnię skąd ten gest. Mój mąż pomagał Żydom w czasie wojny. Nie wolno im było wyjeżdżać po towar, a jak wiadomo Żydzi żyli głównie z handlu. Antoni pomagał im, sprowadzając towar również dla Żydów. Przychodząc na nasz ślub, Żydzi wyrazili swoje uznanie dla męża. Muszę też dodać, że w tym czasie w Janowcu mieszkali Żydzi, przesiedleni z Kazimierza. Tego dnia pogoda nie była piękna ale atmosfera podczas ślubu była bardzo miła. Na ślub przybyli również dwaj zakonnicy z Kazimierza, z którymi przyjaźnił się mój mąż: ojciec Domagała i brat Norbert.

"Kazimierska Fara" (fragment)
 
Zobacz zdjęcia



Copyright ©2003-2009 by pozycjonowanie, strony www, stron www, serwisy, portale, sklepy internetowe
polecamy: nałęczów | weekend | słowacja |
sopot festiwal, sylwester, ferie zimowe