kazimierz dolny
imieniny: Heleny i Bronisławy
Piątek 18 sierpnia 2017
Brulion on-line NR5
Listy do "brulionu" - Drużyna WOPR w Kazimierzu Dolnym
Listy do "brulionu" - Batalion "Parasol"
Listy do "brulionu" - Wspomnienia czy oszczerstwa?
Widokówki - Kazimierz na dawnych widokówkach
Widokówki - O pocztówkach i kazimierskiej architekturze
Wspomnienia - Niezapomniane lata trzydzieste
Wspomnienia - Aptekarze
Rocznica - 20. rocznica śmierci Jerzego Kuncewicza
Sylwetki - Mój stryj Bolesław
Sylwetki - Bolesław Kurzawiński 1898 - 1987
Wspomnienia - Tamte czasy
Szkoła - Opowieść o prawdziwym człowieku
Dom w Kazimierzu - Dom Michalskiego
Kazimierzacy - Dzieje życia Florentyny Walencik
Kazimierzacy - Moja historia zaczęła się w Kazimierzu...
Wisła - Krajobraz akustyczny doliny Wisły czyli pies jako element pejzażu
Wspomnienia - Pensjonat Władysława Dobrowolskiego
Sylwetki - Edward Kalinowski
Wspomnienia - Niedokończony pamiętnik
Listy spod studni - Hałaśliwi, męczący, źli


Kazimierz Dolny -> Brulion kazimierski on-line -> Brulion on-line NR5 -> Widokówki - Kazimierz na dawnych widokówkach

  Widokówki - Kazimierz na dawnych widokówkach

WIDOKÓWKI

Waldemar Odorowski

KAZIMIERZ DOLNY NA DAWNYCH WIDOKÓWKACH

Przedmiot niewielki, ot kawałek papieru, nietrwały, okazjonalny, a przez to zgoła banalny, bo tani, a tym samym dla wszystkich. Dla wszystkich jednakowy. Pocztówka – zapis chwili, ulotnego wrażenia, chęć podzielenia się z innymi. I jeszcze obrazek, by wiadomo było, gdzie owa chwila upłynęła.

Gdy jednak pocztówki pozbierać, ułożyć zgodnie z biegiem czasu, z tych zwykłych, króciutkich zdań zwykłych ludzi wyłania się historia, nie ta oficjalna, znaczona wojnami i ludźmi, o których później piszą w encyklopediach, ale nie mniej znacząca i pełna wartości, historia codziennego upływu dni. Pocztówka nie istniałaby bez fotografii, bo wraz z nią się pojawiła. Pocztówka nie mogła się jednak obejść bez jednego jeszcze – bez potrzeby odwiedzenia miejsc przez coś znaczących, więc i znanych. Z chwilą, gdy zrodziła się turystyka, która wyrosła z takiej właśnie potrzeby, a więc podróży bezinteresownych, po to tylko, by gdzieś się znaleźć, gdzie się znaleźć powinno, zobaczyć to, co inni uznali za niezbędne, pocztówek zaczęło przybywać. Bo też stała się zwyczajem przekazywania śladu swojej obecności w Atenach, Paryżu i Bóg wie gdzie jeszcze swoim bliskim, przyjaciołom, znajomym. Nic więc dziwnego, że zwyczaj ten rozpowszechnił się w II połowie XIX wieku, kiedy rodziła się turystyka w tej postaci, jaka trwa do dziś. Od początku była rodzajem przemysłu, który miał przynosić (i przynosi) dochody. Pocztówki i ich wydawanie, szybko stało się częścią tego przemysłu. W rezultacie miejsca najczęściej odwiedzane miały do zaproponowania najwięcej pocztówek. Bo nikomu niczego nie ujmując, kiedy i ile pocztówek pojawiło się w Bychawie?

A w Kazimierzu...? Na przełomie wieków XIX i XX wydawać by się mogło, że tę mieścinę opuściły i Bóg, i los, i wszystko, co mogłoby ja wyrwać z wegetacji. Dawna świetność obróciła się w ruinę, jej świadkowie i świadectwa zarazem z trudem utrzymywały się przed zupełnym rozpadem. Kazimierz mógł się wydać obrazem zupełnego upadku, co podkreślały jeszcze owe, zachowane jako tako, szczątki niegdysiejszej wspaniałości. Ale właśnie wtedy, pośród wszechogarniającej biedy i zwalisk, począł się nowy Kazimierz. W dużej mierze sprawili to artyści – ich obrazy, rysunki, grafiki, często opatrzone komentarzami odwołującymi się do blasku czasu minionego sprawiły, że miasteczko rozbudziło zainteresowania u ludzi odwołujących się do ojczystych dziejów i chcących poznać je bardziej. Kazimierz proponował więcej – obiecywał wejście w historię, nawet jeśli tworzyła tu ona bardzo smętny obraz.

Jeszcze około 1890 r. Krystyna Niebrzydowska, dość szumnie nazywająca się korespondentką kazimierską „Gazety Lubelskiej” pisała, że w Kazimierzu martwota zupełna, a mieszczaństwo tutejsze wyróżnia się lenistwem, gnuśnością i całkowitym brakiem przedsiębiorczości. Ale okazało się, że nie musi to aż tak bardzo przeszkadzać tym, którzy Kazimierz chcieli zobaczyć. A że ich liczba wciąż rosła, więc i owi kazimierscy mieszczanie zrozumieli, że właśnie w tym – choć jeszcze nikt nie nazwał tego zjawiska turystyką – jest ich szansa oraz przyszłość miasta. Szansę tę zrozumieli także wydawcy pocztówek. Nie sposób ustalić, kiedy ukazała się pierwsza kazimierska pocztówka. Było to zapewne ostatnie dziesięciolecie XIX wieku, ale fotografowano miasto już wcześniej – najstarsze znane zdjęcia zrobione tutaj pochodzą z ok. 1860 roku.

1 2
Zobacz zdjęcia
Wisła z lat 30.

Źródła Grodarza na Dołach

Willa Tadeusza Pruszkowskiego, 1938r




Copyright ©2003-2009 by pozycjonowanie, strony www, stron www, serwisy, portale, sklepy internetowe
polecamy: nałęczów | weekend | słowacja |
sopot festiwal, sylwester, ferie zimowe