kazimierz dolny
imieniny: Heleny i Bronisławy
Piątek 18 sierpnia 2017
Brulion on-line NR5
Listy do "brulionu" - Drużyna WOPR w Kazimierzu Dolnym
Listy do "brulionu" - Batalion "Parasol"
Listy do "brulionu" - Wspomnienia czy oszczerstwa?
Widokówki - Kazimierz na dawnych widokówkach
Widokówki - O pocztówkach i kazimierskiej architekturze
Wspomnienia - Niezapomniane lata trzydzieste
Wspomnienia - Aptekarze
Rocznica - 20. rocznica śmierci Jerzego Kuncewicza
Sylwetki - Mój stryj Bolesław
Sylwetki - Bolesław Kurzawiński 1898 - 1987
Wspomnienia - Tamte czasy
Szkoła - Opowieść o prawdziwym człowieku
Dom w Kazimierzu - Dom Michalskiego
Kazimierzacy - Dzieje życia Florentyny Walencik
Kazimierzacy - Moja historia zaczęła się w Kazimierzu...
Wisła - Krajobraz akustyczny doliny Wisły czyli pies jako element pejzażu
Wspomnienia - Pensjonat Władysława Dobrowolskiego
Sylwetki - Edward Kalinowski
Wspomnienia - Niedokończony pamiętnik
Listy spod studni - Hałaśliwi, męczący, źli


Kazimierz Dolny -> Brulion kazimierski on-line -> Brulion on-line NR5 -> Szkoła - Opowieść o prawdziwym człowieku

  Szkoła - Opowieść o prawdziwym człowieku
SZKOŁA

Anna Sułkowska – Nowicka

OPOWIEŚĆ O PRAWDZIWYM CZŁOWIEKU

Dziewczęta i chłopcy roczników 1930 – 1934, którzy pierwsi w nowopowołanym gimnazjum i liceum w Kazimierzu Dolnym otrzymali maturę, mieli wyjątkowe szczęście. Dostali w prezencie od losu niezwykłego wychowawcę i nauczyciela. O nim jest  ta historia.

Był rok 1945. Kazimierz pachniał jeszcze dymem spalonych domostw w Rynku i jego najbliższej okolicy. Klasztor o.o. reformatów dźwigał się powoli ze straszliwej traumy. Przez cały okres okupacji w jego podziemiach istniała katownia i więzienie nie tylko dla żołnierzy Polski podziemnej. Mimo to właśnie klasztor otrząsnął się pierwszy, dał schronienie rodzinom pozbawionym dachu nad głową, a niebawem otworzył stancje dla młodzieży spoza Kazimierza, by mogła natychmiast podjąć naukę. W tej scenerii smutku i nadziei poczesne miejsce zajął ojciec Odoryk Brochocki, przybyły wprost z Przemyśla.

Mieszkałam z rodzicami właśnie w klasztorze, poznałam go dzięki temu jako jedna z pierwszych. Onieśmielona jego szatą z zachwytem słuchałam kazań na nabożeństwach. Prezentował niezwykłą erudycję i maestrię. – To były bardzo piękne kazania – wspomina dziś pani Helena Wermanowa – nie można ich zapomnieć. My, młode małżeństwo mieliśmy to szczęście, że poświęcił nam nowy dom. Wtedy też pięknie przemawiał. A ja, młoda gospodyni, bardzo stremowana wyla-łam mu za to część bigosu na sutannę.

Wieczorem przy herbacie opowiadał rodzicom o swoich losach. Pochodził z Włocławka. Ojciec Jan był szewcem, ubogim szewcem, co przed wojną było w tym zawodzie zjawiskiem zdecydowanie powszechnym. Matka Ludwika, z domu Buczkowska prowadziła dom. Miał rodzeństwo? Nie pamiętam, żeby o tym mówił. Pamiętam, że marzył o wyrwaniu się ze świata biedy i niewiedzy i że pierwsze przeczytane książki oraz klimat głębokiej wiary panujący w domu podpowiedziały jak ma to zrobić. Po skończeniu szkoły powszechnej zgłosił się do Kolegium Serafickiego we Lwowie, a po dwóch latach nauki przywdział habit franciszkański w Wieliczce. Egzamin dojrzałości złożył w Krakowie, studia teologiczne skończył na Uniwersytecie Jagiellońskim. Święcenia kapłańskie w 1932 roku przyjęte z rąk metropolity krakowskiego arcybiskupa Adama Sapiehy zamknęły okres nauczania. Chociaż... gdziekolwiek był poza świątynią, najważniejszym miejscem stawała się biblioteka, matecznik ludzkiego intelektu.

Po studiach teologicznych powrócił do Lwowa, by już jako prefekt nauczać pacholęta; niedawno sam takim pacholęciem był. Przez lata wojny ojciec Brochocki wędrował. Od Lwowa do Przemyśla, od rubieży do... Kazimierza. Tak dzięki decyzji władz zakonnych, młodzież kazimierska poznała człowieka nieprzeciętnej miary.

WIELE TWARZY, JEDNO SERCE

W środowisku kazimierskim ojciec Odoryk zaadaptował się błyskawicznie. Wdzięk, łatwość nawiązywania kontaktów, sposób bycia? Pewnie wszystko po trochu. No i te wspomniane kazania... Proste, wiejskie kobiety może niewiele z nich rozumiały, ale podziwiały aktorstwo, płakały. Zapamiętały... że nikt inny tak nie kazał.
1 2 3 4
Zobacz zdjęcia
Ojciec Odoryk Brochocki

Na wycieczce w Malborku

Kościół Reformatów w Kaizmierzu. Fot. Edmund John




Copyright ©2003-2009 by pozycjonowanie, strony www, stron www, serwisy, portale, sklepy internetowe
polecamy: nałęczów | weekend | słowacja |
sopot festiwal, sylwester, ferie zimowe