kazimierz dolny
imieniny: Heleny i Bronisławy
Piątek 18 sierpnia 2017
Brulion on-line NR5
Listy do "brulionu" - Drużyna WOPR w Kazimierzu Dolnym
Listy do "brulionu" - Batalion "Parasol"
Listy do "brulionu" - Wspomnienia czy oszczerstwa?
Widokówki - Kazimierz na dawnych widokówkach
Widokówki - O pocztówkach i kazimierskiej architekturze
Wspomnienia - Niezapomniane lata trzydzieste
Wspomnienia - Aptekarze
Rocznica - 20. rocznica śmierci Jerzego Kuncewicza
Sylwetki - Mój stryj Bolesław
Sylwetki - Bolesław Kurzawiński 1898 - 1987
Wspomnienia - Tamte czasy
Szkoła - Opowieść o prawdziwym człowieku
Dom w Kazimierzu - Dom Michalskiego
Kazimierzacy - Dzieje życia Florentyny Walencik
Kazimierzacy - Moja historia zaczęła się w Kazimierzu...
Wisła - Krajobraz akustyczny doliny Wisły czyli pies jako element pejzażu
Wspomnienia - Pensjonat Władysława Dobrowolskiego
Sylwetki - Edward Kalinowski
Wspomnienia - Niedokończony pamiętnik
Listy spod studni - Hałaśliwi, męczący, źli


Kazimierz Dolny -> Brulion kazimierski on-line -> Brulion on-line NR5 -> Wspomnienia - Niedokończony pamiętnik

  Wspomnienia - Niedokończony pamiętnik
WSPOMNIENIA

Leopold Pisula

NIEDOKOŃCZONY PAMIĘTNIK

RODZINA I JA

Z dużymi oporami lecz zdopingowany przez przyjaciół i ogarnięty atmosferą przygotowań do powitania przez ludzkość Ziemi nadchodzącego XXI wieku, przystępuję do pisania pamiętnika. 1 stycznia 2000 roku to początek roku jubileuszowego. 1 stycznia 2001 roku to początek XXI wieku i równocześnie początek III tysiąclecia ery nowożytnej. Te wielkie rocznice przenoszą moje myśli w przeszłość, którą rozpocząłem 15 lipca 1932 r. Dzieciństwo upłynęło mi w beztroskiej atmosferze. Mieszkałem z rodzicami i dziadkami pod jednym dachem, a ściślej mówiąc, pod jedną strzechą. Mama prowadziła skromne gospodarstwo domowe, ojciec był w Kazimierzu jednym z nielicznych taksówkarzy. Był to zawód cieszący się dużym prestiżem, bo na przełomie lat dwudziestych i trzydziestych aut było niewiele. Mój dziadek – Wacław Pisula, był jeszcze krzepki, mimo zaawansowanego wieku, pracował na polu i utrzymywał konia. Babcia – Władysława de domo Górecka też cieszyła się dobrą kondycją m.in. dlatego, że była młodsza od swojego męża o 14 lat.

Mój pradziadek Jakub Pisula ożenił się z Magdaleną Broniewicz, zubożałą szlachcianką pochodzącą z Gór. Musiał to być mezalians, bo pradziadek pochodził z włościan.
Był on bardzo pracowity i zaradny. Mieli sporo dzieci w tym dwóch synów – Franciszka i Wacława. Mój ojciec w dzieciństwie słuchał opowiadań dziadka Jakuba, pamiętającego czasy jeszcze sprzed Powstania Listopadowego. Okres ten wspominał jako czas pomyślności i dobrobytu. Pradziadek uważał, że po każdym powstaniu sytuacja narodu ulegała pogorszeniu.

W okresie Powstania Styczniowego Jakub i Magdalena klepali biedę: dzieci były małe i wołały jeść. Magdalena poszła do swoich rodziców, żeby się pożalić i przypadkowo zajrzała do komory. W komorze było mnóstwo pieniędzy w banknotach i monetach. Ujrzawszy taki ogromny majątek Magdalena poprosiła ojca o kilkanaście rubli. Ojciec stanowczo odmówił i oświadczył: „To są pieniądze dla powstańców. Ty też powinnaś dać jakąś kwotę na cele powstania.” Magdalena wróciła do domu z pustymi rękami.

Niedługo potem przyjechali Kozacy, zarekwirowali pieniądze Broniewiczów, a powstańców rozproszyli. Takie to opowiada-nie usłyszałem od mojej babci Władysławy, synowej Magdaleny. Pracowitość i wytrwałość Jakuba i Magdaleny sprawiły jednak, że osiągnęli przyzwoity standard życiowy i mogli swoim córkom dać przyzwoite posagi. Wszyscy ciężko musieli pracować. Dziadek Wacław opowiadał, że Jakub bywał tak zmęczony, iż zasypiał na klęczkach podczas odmawiania wieczornych pacierzy. Za panowania Aleksandra III dziadek dostał powołanie do wojska rosyjskiego. Ku zdziwieniu wszystkich ogromnie się... ucieszył. Widocznie musiał ciężko pracować na ojcowskim gospodarstwie. Dziadek skończył służbę wojskową już pod panowaniem Mikołaja II. Poszczęściło mu się o tyle, że służył tylko 6 lat, podczas gdy jego poprzednicy musieli „zasuwać” 20 i więcej lat. Pod koniec życia Jakub i Magdalena żyli dostatnio, bo sprzedali Stanisławowi Lewensteinowi kawał ziemi za bardzo przyzwoity grosz, nabywcy płacili dobrze nie tylko za areał, lecz także za walory krajobrazowe.
1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11
Zobacz zdjęcia
Autor wspomnień. Lata 50.

Koleżanki Poldka Pisuli podczas pierwszomajowego pokazu na Rynku, zwanym wówczas placem Stalingradzkim




Copyright ©2003-2009 by pozycjonowanie, strony www, stron www, serwisy, portale, sklepy internetowe
polecamy: nałęczów | weekend | słowacja |
sopot festiwal, sylwester, ferie zimowe