kazimierz dolny
imieniny: Teodora i Emanuela
Niedziela 26 marca 2017
Brulion on-line NR1
Kazimierz Dolny w twórczości Jana Gotarda
Historia Polski w siedmiu odsłonach
Wspomnienie o Edmundzie Johnie
Szalom Asz "Domek nad Wisłą" - Fragment
Czy Kazimierz Dolny Leży nad Wisłą?
Nieznany list Stanisława Szukalskiego do Antoniego Michalaka
W 1933 roku na rynku w Kazimierzu
"Zamieszkać w Kazimierzu..."
Jan Łazorek 1938 - 2000
Kilka słów o Janie Łazorku - Jerzy Gnatowski
Wspomnienie o moim dziadku, ze wspomnień innych zebrane
Moja Rodzina
Nazywam się Kinart Natalia


Kazimierz Dolny -> Brulion kazimierski on-line -> Brulion on-line NR1 -> Szalom Asz "Domek nad Wisłą" - Fragment

  Szalom Asz "Domek nad Wisłą" - Fragment
Samotnie, sam w sobie, stoi domek w dolinie nad brzegiem Wisły, między dwiema wysokiemi górami, które wybiegają daleko w świat.–Zima. Świat boży spoczywa w głębokim śniegu. Niby
w koszulę śmiertelną spowity stary obywatel, stoi nasz domek na wybrzeżu i wpatruje się w sąsiadkę,
w zamarzniętą rzekę – i patrzy w nią dopóty, dopóki rzeka nie zbudzi się do nowego życia. Teraz jest umarła zmartwiała w powłoce lodowej i pokryta białym całunem. Kruki skaczą po niej i dziobami dziurawią gładką powierzchnię. Niekiedy człowiek przechodzi przez rzekę. Nogi jego zapadają
w głęboki biały śnieg. Góry po obu stronach domu wyglądają jak dwa olbrzymie skrzydła orle albo jak dwie zamarzłe chmury.

Niskie, śniegiem osypane, drzewka wznoszą się na zboczach górskich. Jedno całe w śnieg otulone, wdrapało się na sam szczyt i stoi tam samotne i spogląda dookoła na biały, zaśnieżony świat... Nad brzegiem rzeki, poniżej góry, stoi szereg drzew, śniegiem pokrytych, niby stróże w bieli, strzegący zwłok rzeki...
W domku mieszka od lat rodzina, która żyje zupełnie samotnie i utrzymuje stosunki jedynie
z sąsiadką swoją, rzeką.
Domek nazywa się teraz „Domem Chaima przewoźnika”, jak przed laty trzydziestu nazywał się „domem Mośka pzewoźnika” i jak może za lat dwadzieścia nazywać się będzie „domem Dawida przewoźnika”. Tylko imię zmienia się w ciągu lat - domek sam, rzeka i przezwisko „przewoźnik” pozostają te same.

Przewoźnik obecny, Chaim, ma lat pięćdziesiąt, jest chudy i wysoki. Twarz ma wydłużoną, wydłużoną też białą brodę i wysokie, bruzdami zorane czoło. Chaim jest dzieckiem wody, wzrósł nad wodą i może los w wodzie grób mu przeznaczył – albo jeśli nie w wodzie samej to w jej pobliżu. A potem przyjdzie powódź, fala wydobędzie go z grobu i zabierze ze sobą do Gdańska, jak zabrała dziada i ojca jego... Nie wszystko-ż to jedno ostatecznie, czy kości człowiecze połączą się z ziemią czy też z wodą? Ziemia jest martwa, milczy i pozostaje zawsze na tem samem miejscu; woda płynie, śpieszy w świat, żyje przynajmniej... Spokrewniony z wodą jest już Chaim oddawna: woda musi coroku pochłonąć człowieka, a jego Mojszełe oddawna z wodą się zespolił. Gdy przewoźnik w szabas popołudniu drzemie na wybrzeżu a szum fali obija się o jego uszy, wówczas zdaje mu się, że to Mojszełe
z towarzyszami swymi, falami, śpieszy, by go zbudzić.
W lecie woda wyłącznie daje Chaimowi utrzymanie. Przez cały tydzień stoi z łodzią swoją na wodzie a żagiel jego zasłania obłokom ich odbicie się w toni.

...Szabas. Woda jest pobożna, święci szabas
i dni świąteczne, spoczywa cicha, a fale całują się wzajemnie. Chaim siedzi z żoną przededrzwiami, on czyta „Poirek” a ona „Modlitewnik dla kobiet”. Opowiadają falom o cudach bożych, a każda fala chwyta słówko i bieży w dal. W zimie rzeka pokryta jest lodem, a domek tonie w śniegu zasypany od góry do dołu. Przez zasłane kwiatami lodowymi niewielkie szyby oko przewoźnika wpatruje się
w towarzyszkę, rzekę, która leży zupełnie okryta
i zamarznięta. Przewoźnik patrzy i jęk wydobywa się z jego piersi, zamarzali oboje – rzeka, tam, pod powłoką lodową, i on sam w domku swoim. A gdy później woda, rozerwawszy powłokę, powraca do życia, wówczas wychodzi i przewoźnik ze swego grobu zimowego i raduje się zmartwychpowstałą towarzyszką i zalewa nanowo smołą łódź swoją.
Noc. Dokoła cisza. Niebo spogląda z miłością na świat, jak ojciec na domowników swoich. Pola pokryte są śniegiem a wybrzeża spoczywają jak martwe olbrzymy w całuny śmiertelne spowite.
W zamarzniętem okienku domku przewoźnika migoce światło, słaby blask w świat wysyłając. Gdzieś w dali błąka się wędrowiec i spostrzega promień światła, który prowadzi go do domu, a tam znajduje schronienie na noc.

Zobacz zdjęcia
2000r - foto Jerzy Kuna




Copyright ©2003-2009 by pozycjonowanie, strony www, stron www, serwisy, portale, sklepy internetowe
polecamy: nałęczów | weekend | słowacja |
sopot festiwal, sylwester, ferie zimowe