kazimierz dolny
imieniny: Joanny i Zuzanny
Środa 24 maja 2017
Brulion on-line NR1
Kazimierz Dolny w twórczości Jana Gotarda
Historia Polski w siedmiu odsłonach
Wspomnienie o Edmundzie Johnie
Szalom Asz "Domek nad Wisłą" - Fragment
Czy Kazimierz Dolny Leży nad Wisłą?
Nieznany list Stanisława Szukalskiego do Antoniego Michalaka
W 1933 roku na rynku w Kazimierzu
"Zamieszkać w Kazimierzu..."
Jan Łazorek 1938 - 2000
Kilka słów o Janie Łazorku - Jerzy Gnatowski
Wspomnienie o moim dziadku, ze wspomnień innych zebrane
Moja Rodzina
Nazywam się Kinart Natalia


Kazimierz Dolny -> Brulion kazimierski on-line -> Brulion on-line NR1 -> Kilka słów o Janie Łazorku - Jerzy Gnatowski

  Kilka słów o Janie Łazorku - Jerzy Gnatowski
   O Jasiu można nieskończenie. Należałoby o nim napisać wielki esej. Swoim odejściem zrobił nam, przyjaciołom i admiratorom jego malarstwa, ogromny zawód. Jasio był unikalny, jedyny. Nikt go nie może zastąpić, ani naśladować. Wśród malarzy rzadki okaz bezinteresowności i braku zawiści. Mówią, że o zmarłym tylko dobrze mówić trzeba, ale o Jasiu nie można inaczej. Nie był on może kryształowy, ale jednak posiadał coś w sobie ze szlachetnych kamieni, znacznie bardziej cennych niż kryształ. Był naturalny  nie pozował na nikogo. Niezwykle pracowity. Miał też, jak wiemy niewyparzony język, ale w jego ustach brzmiały czasami niecenzuralne słowa wyjątkowo naturalnie i nie wulgarnie. Nie wylewał też za kołnierz, jak każdy malarz. Liczne obrazy spod jego ręki (jedynej).świadczyć mogą o jego niezwykłej upartości i wrażliwości. Wśród setek, raczej tysięcy namalowanych obrazów, są takie które pamięta się szczególnie. Malarskie pełne ekspresji, nastroju. Malowane szybko, nerwowo. Tak jakby wiedział, że trzeba zdążyć przed końcem, kresem, którego my nie możemy sobie wytłumaczyć. I najczęściej nie zgadzamy się z tym, chociaż każdego z nas to czeka. Teraz jednak zwłaszcza przyjaciołom powinno to być oszczędzone, a przynajmniej znacznie, znacznie opóźnione, odroczone na dalekie potem.

Był życzliwy, serdeczny dla ludzi, dla początkujących artystów niemal opiekuńczy. Marnego słowa o obrazach innych malarzy od niego się nie usłyszało. Był także życzliwy wobec ich sztuki. Zbierał obrazy kolegów, widocznie ich cenił. Miał sporo obrazów innych. Gromadził też swoje, jak wyczuwał, te najcenniejsze. Czasem nazywał je “matkami”. Myślał żeby powtarzać te matki, ale wiedział dobrze, że to niemożliwe więc zbędne, robienie replik. Jeśli się zdarzało, że posiłkował się nimi, robił je na nowo. I tylko ogólny zarys był podobny do pierwowzorów. Malował po kilka obrazów dziennie, miał taką potrzebę i rozpęd.

W mgnieniu oka ogarniał całą płaszczyznę płótna. Dla niego szybkość z jaką powstał nowy obraz było rzeczą naturalną, zwykła. Nie sposób mówić o jego malarstwie bez obrazów, bez wskazywania na nie. Doskonale wiedział, bo z gromady płócien wyłuskiwał te urokliwe, cenne i trafione w nastroju. Był człowiekiem pogodnym, skorym do biesiad, oczywiście nieco zakrapianych. Ostatnio pił drinki, broń Boże wódkę, koniecznie z czarną porzeczką. Ale zwykle po malowaniu. Wstawał wcześnie. Zanim się dom obudził, przychodził z obrazem. To było pierwsze płótno, no takie dla rozpędu. W ciągu dnia następowały inne. Miał taką konstrukcję, temperament. Nie lepił obrazów, nie gniótł godzinami, jak niektórzy malarze. On jednym tchnieniem ledwie je dotykał i natychmiast budował, ogarniając całość. Wiemy już z historii, co zostało prześledzone, że czas powstania obrazu jest względny i o jego wartości nie świadczy, czy długo, czy krótko powstawał. Oby tylko malarz wiedział, co robi on – Jasio – zdawał sobie z tego sprawę.

Krótko przed śmiercią twierdził, że teraz jeszcze nie może umierać, bo ma tyle podłoży do namalowania, a miał ich  kilkaset. Gromadził je. Miał wręcz obsesję zbierania materiałów malarskich. Wynikało to stąd, że kiedyś przed laty oszczędzał podłoża, czasem nie miał ich wcale. Pokazywał swoje obrazy na wielu wystawach w kraju i poza nim.

 Jasio był niezwykle skromny. Dla każdego znalazł czas. W wielu rozmowach z nim przychylał się do określenia wizerunku malarza, jako kogoś kto spełnia jedną z godziwszych misji, dlatego stale powinien się uczyć od natury i innych malarzy. Mieć tę nieodłączną pokorę do natury i do sztuki, edukując się stale i nie wstydząc się, że czegoś się jeszcze nie wie. Ową pokorę i postawę jaką Jasio prezentował polecać by trzeba pod rozwagę młodym malarzom i początkującym twórcom.



Copyright ©2003-2009 by pozycjonowanie, strony www, stron www, serwisy, portale, sklepy internetowe
polecamy: nałęczów | weekend | słowacja |
sopot festiwal, sylwester, ferie zimowe