kazimierz dolny
imieniny: Heleny i Bronisławy
Piątek 18 sierpnia 2017
Brulion on-line NR1
Kazimierz Dolny w twórczości Jana Gotarda
Historia Polski w siedmiu odsłonach
Wspomnienie o Edmundzie Johnie
Szalom Asz "Domek nad Wisłą" - Fragment
Czy Kazimierz Dolny Leży nad Wisłą?
Nieznany list Stanisława Szukalskiego do Antoniego Michalaka
W 1933 roku na rynku w Kazimierzu
"Zamieszkać w Kazimierzu..."
Jan Łazorek 1938 - 2000
Kilka słów o Janie Łazorku - Jerzy Gnatowski
Wspomnienie o moim dziadku, ze wspomnień innych zebrane
Moja Rodzina
Nazywam się Kinart Natalia


Kazimierz Dolny -> Brulion kazimierski on-line -> Brulion on-line NR1 -> Nazywam się Kinart Natalia

  Nazywam się Kinart Natalia
Urodziłam się 27 lipca 1923 r. Ojciec miał na imię Władysław, całe życie pracował jako zdun. Mama moja pochodziła z Góreckich, była córką Tomasza Góreckiego. Tomasz był synem Mikołaja. Całe życie robił studnie i stolarkę. Był ranny w powstaniu w roku1863. Zmarł tragicznie 14 sierpnia 1919r. Miałam jeszcze siostrę, która zmarła mając 20 lat w 1937roku.

 Jak miałam 7 lat, poszłam do szkoły powszechnej. Tak się wtedy nazywała siedmioklasowa szkoła. Gdy wychodziłam ze szkoły pewna dziewczyna stale mnie biła. Ja się przewróciłam i płakałam a ona się wtedy śmiała. Pewnego razu, widząc że mnie będzie bić wpadłam do sklepu do żydówki Akjerównej, tutaj gdzie teraz jest ubikacja (przy ul. Browarnej). Żydówka mnie znała i ja ją znałam, bo nasze matki (moja i tej dziewczyny) przychodziły do niej kupować. My mieszkaliśmy w jednej ulicy z tą dziewczyną. Potem przyszłam do domu i już nie pamiętam czy opowiadałam o tym czy nie. Pamiętam za to, że ktoś z rodziców zawsze po mnie wychodził do szkoły. Pamiętam jak tata wziął ode mnie teczkę a mnie trzymał drugą ręką i tak przyszliśmy do domu.

Mieszkałam na Plebance, gdzie stał mój dom rodzinny. Dwa, a może trzy lata temu narysowałam dom, tak jak go zapamiętałam. Narysowałam płot, studnię, jabłonie i balkon, na którym stoi moja matusia i ja.

Wojna wszystko przekreśliła. W 1944 roku na wysiedleniu zmarł tata. Całą zimę leżał i bardzo cierpiał. Miał 64 lata. Zmarła też mama. Miała 49 lat.

Dom został zniszczony. Wszystko z domu rozkradli złodzieje. Nie miałam już nic i nie miałam nikogo. W Kazimierzu nie było co jeść i nie było gdzie mieszkać. Szukałam rodziny, wiedziałam że w Lublinie jest mój kuzyn. Nie miałam pieniędzy na podróż więc poszłam piechotą do Lublina. Szłam prawie dwa dni, o głodzie i chłodzie. Doszłam do biura meldunkowego, które było na ulicy Królewskiej. Zapytałam o Pawła Kinarta. Kuzyn mieszkał na ulicy Krochmalnej, za cukrownią. trzeba było iść przez cały Lublin.

Wreszcie dobrnęłam i pokazałam metrykę, z której wynikało czyją córką jestem. Za to co zjadłam, byłam tam dwa lata. Dłużej nie mogłam. Chciałam być ubezpieczona, żeby kiedyś dostać rentę. Wróciłam do Kazimierza. Przyjeżdżali tutaj letnicy. poszłam pracować do pensjonatu na Górach, do pani Flory (pensjonat “Floryda”). Pomagałam przy obiedzie, sprzątałam pokoje, nosiłam wodę z rynku. Było ciężko ale co mogłam zrobić. Potrzebowałam żyć. Robiłam tam dwa sezony.

W rynku na drugim piętrze była galanteria skórzana. Znalazłam tam zatrudnienie. Ale gdy galanteria się rozleciała znów zostałam bez pracy.

Ksiądz Kanonik Hipolit Boratyński był wtedy chory. Często zamawiałam za niego msze. Gdy zmarł
29 listopada 1951 roku, też zamówiłam mszę za jego duszę. W nocy przyśniło mi się, że ksiądz Kanonik mówił do mnie:
- muszę się z tobą obliczyć,
- obliczymy się na tamtym świecie  odpowiadam,
- ja ci jeszcze tu wynagrodzę odpowiedział ksiądz.

Pewnego razu jak wychodziłam z kościoła podszedł do mnie jeden pan i zapytał czy szukam pracy. Ja powiedziałam, że tak i od tamtej pory szłam z roboty do roboty bez żadnej przerwy, aż dostałam rentę. Modle się Bogu dziękuję za wszystko. Ze zdrowiem bywa różnie, mam rentę inwalidzką.

Kinart Natalia, Kazimierz D., dn. 5 kwietnia 2000 r.

Skończyłam. Popłaczę sobie nie powiem czemu. „Tutaj w gaju przy ruczaju kukam sobie biedna bo mi smutno i żałośnie, żem na świecie jedna”.

Natalia Kinart od kilkudziesięciu lat mieszka na poddaszu domu stojącego obok miejsca, gdzie znajdował się sklep, w którym schroniła się mała Natalka. Dom rodzinny znajdował się w Plebance,
vis a vis betonowych schodów do tzw. „Biernatówki”. Ze zniszczonych podczas wojny zabudowań do dziś pozostała studnia. Przez całe lata rosnące obok jabłonie rodziły wielkie żółtozielone jabłka. Często zobaczyć można panią Natalię jak w okolicach rynku karmi bezpańskie koty i psy.
opracował T.M
Zobacz zdjęcia
Czyn społeczny w 1951 r. – budowa drogi na Góry. U góry zdjęcia, pierwsza z lewej Natalia Kinart




Copyright ©2003-2009 by pozycjonowanie, strony www, stron www, serwisy, portale, sklepy internetowe
polecamy: nałęczów | weekend | słowacja |
sopot festiwal, sylwester, ferie zimowe