kazimierz dolny
imieniny: Romany i Damiana
Czwartek 23 lutego 2017
Brulion on-line NR2
Wspomnień o Janie Gotardzie ciąg dalszy
Jak Kształtował się Kazimierski pejzaż
Kazimierz Marii Kuncewiczowej
Wszyscy tu byli znajomi
Na cmetarzu cmentarza w Kazimierzu Dolnym
Nieco informacji o żydach, bożnicach i cmentarzach żydowskich Kazimierza Dolnego (cz.1)
Synagoga w Kazimierzu n/Wisłą - losy religii i narodów
Przyjaciel o malarstwie Andrzeja Kołodziejka
Stanisław Jan Łazorek i jego Kazimierz
Nasz Dom
A przecież żal... - Tadeusz Augustynek
Lapidarium mojej pamięci - Julia Rusiecka
Prawie sto lat tułaczki
Psy w Kazimierzu były zawsze...


Kazimierz Dolny -> Brulion kazimierski on-line -> Brulion on-line NR2 -> Wspomnień o Janie Gotardzie ciąg dalszy

  Wspomnień o Janie Gotardzie ciąg dalszy

ANNA TUROWICZ

Artykuł poświęcony kazimierzowskim wątkom twórczości Jana Gotarda (1898–1943), zamieszczony
w pierwszym numerze „Brulionu” zakończyłam wspominając o śladach, jakie artysta pozostawił w ludzkiej pamięci1. Ci, którzy go znali, zapamiętali bardzo dobrze niesamowitego ekscentryka i oryginała, jednocześnie wrażliwego człowieka o wielkim sercu. Życiorys Gotarda obfituje w tak wiele barwnych anegdot, rzucających światło na jego stosunek do sztuki i ludzi, że szersza prezentacja sylwetki artysty wydaje się niezbędnym suplementem do tekstu prezentującego twórczość2.

Nieocenionym źródłem informacji są wspomnienia kolegów Gotarda z warszawskiej Szkoły Sztuk Pięknych3. Włodzimierz Bartoszewicz opisuje go, jako jedną z bardziej oryginalnych postaci z pracowni Tadeusza Pruszkowskiego, podkreślając błyskotliwość jego umysłu, poczucie humoru, zmysł autoironii, a także wyróżniający się wygląd zewnętrzny4 Gotard był wątłym, zgarbionym mężczyzną, zawsze w zniszczonym ubraniu i z nieodłączną laseczką, miał charakterystyczną zmęczoną twarz o zielonkawej cerze i zaczerwienionych oczach. Był człowiekiem chorym, częste ataki epilepsji niszczyły jego organizm, „pamiątką” po jednym z nich pozostała duża blizna na głowie.

Był to artysta całkowicie oddany własnej twórczości, jego bezkompromisowa postawa prowadziła do wielu anegdotycznych sytuacji: w czasie pleneru w Kazimierzu Dolnym, w 1924 roku, Gotard uległ ciężkiemu wypadkowi, spadł podczas ataku epilepsji z Góry Zamkowej, co skończyło się poważnymi ranami głowy i ogólnym potłuczeniem. Został natychmiast przewieziony do szpitala w Puławach, skąd wrócił po niedługim czasie cały w bandażach, w dodatku skarżąc się na bóle w klatce piersiowej. Obiecał kolegom, że da się przebadać dopiero, gdy skończy malować5. W tym czasie powstawały jego słynne „Truposze”6, kilka z nich nabył podczas szkolnej wystawy ambasador Stanów Zjednoczonych Stetson, który zachwycony obrazami postanowił zamówić u artysty portret. Gotard zgodził się pod jednym wszakże warunkiem — na obrazie musiał zostać uwieczniony również sekretarz ambasadora. Uzasadnił to z prostotą: Bo on ma ciekawą twarz, a pan — nie. Może razem coś z tego wyjdzie7. Po wielu dniach malowania okazało się, że panowie przedstawieni zostali przy stole, na którym stała butelka wina, sam zaś ambasador trzymał w ręku pełen kieliszek. Dygnitarz był zrozpaczony, gdyż w jego kraju obowiązywała prohibicja. Wobec sugestii zmian artysta pozostał nieugięty, wolał nie sprzedać obrazu niż cokolwiek w nim poprawić. Stetson portret kupił a ponadto zaproponował Gotardowi niezwykle korzystny układ: chciał odkupić wszystkie obrazy jakie artysta namaluje oraz otworzyć mu konto, z którego mógłby swobodnie korzystać. Jednakże Gotard, mimo że był człowiekiem ubogim, odmówił, oświadczając, że nie da się zaprzedać. Jego obojętny stosunek do pieniędzy i dóbr materialnych ujawniał się niejednokrotnie. Pia Górska wspomina, że zrezygnował ze stypendium na dalsze studia za granicą, uzasadniając, że jest chory i być może ktoś inny lepiej je wykorzysta8. Może ta właśnie postawa sprawiła, że Gotard kilkakrotnie niespodziewanie zarobił bardzo duże kwoty, które z przyjemnością wydawał na prezenty i potrzeby innych9. Nie był jednak typem osoby zabiegającej
o towarzyską popularność, nie znosił współczucia, łatwo uprzedzał się do ludzi, jednocześnie miał dużo serca dla osób pokrzywdzonych przez los oraz niesamowite poczucie humoru. Dzięki temu był w swoim środowisku niezwykle ceniony i lubiany. Górska pisze o nim: [....] smętny, nieraz złośliwy i na ogół nieprzystępny miał jednak gorących przyjaciół, którzy uznawali jego talent i podziwiali jego charakter10.
1 2 3 4
Zobacz zdjęcia
Jan Gotard, Madonna Kazimierska, ok 1930 r.

Jan Gotard z Marysią Łyszczówną, ok 1938 r.

Fot. 3




Copyright ©2003-2009 by pozycjonowanie, strony www, stron www, serwisy, portale, sklepy internetowe
polecamy: nałęczów | weekend | słowacja |
sopot festiwal, sylwester, ferie zimowe