kazimierz dolny
imieniny: Damazego i Waldemara
Poniedziałek 11 grudnia 2017
Brulion on-line NR2
Wspomnień o Janie Gotardzie ciąg dalszy
Jak Kształtował się Kazimierski pejzaż
Kazimierz Marii Kuncewiczowej
Wszyscy tu byli znajomi
Na cmetarzu cmentarza w Kazimierzu Dolnym
Nieco informacji o żydach, bożnicach i cmentarzach żydowskich Kazimierza Dolnego (cz.1)
Synagoga w Kazimierzu n/Wisłą - losy religii i narodów
Przyjaciel o malarstwie Andrzeja Kołodziejka
Stanisław Jan Łazorek i jego Kazimierz
Nasz Dom
A przecież żal... - Tadeusz Augustynek
Lapidarium mojej pamięci - Julia Rusiecka
Prawie sto lat tułaczki
Psy w Kazimierzu były zawsze...


Kazimierz Dolny -> Brulion kazimierski on-line -> Brulion on-line NR2 -> Przyjaciel o malarstwie Andrzeja Kołodziejka

  Przyjaciel o malarstwie Andrzeja Kołodziejka
JERZY GNATOWSKI

ANDRZEJ KOŁODZIEJEK
URODZONY 24 GRUDNIA 1935 – WŁODAWA
ZMARŁ 11 LISTOPADA 2001 – PUŁAWY

O Andrzeju chciałem już dawno napisać, ale nie wyszło. Odkładałem na potem tak samo, jak nasze wymiany obrazów. Dopiero teraz wiedziony niezwykłym przymusem, jakąś wewnętrzna potrzebą, chcę uczynić gest zadośćuczynienia wobec przyjaciela.

Ważniejszym niż prywatność Andrzeja jest jego malarstwo. Ono jest. Trwa. Nie ginie. Więc czas przeszły dla niego jest niestosowny. Wiele razy dowodziłem Andrzejowi, że jego malarstwo jest nośne i krwiste. I kiedy twierdziłem, że dawno przerósł swego wielbionego profesora ze studiów warszawskich — Nacht-Samborskiego — Andrzej machał ręką, zaprzeczał, nie przyjmował tego do wiadomości. Był na tyle skromny, że wręcz ignorował moje stwierdzenia. Ale w istocie tak było. On wyniósł się ponad niego. Jego malarstwa nie można porównywać do żadnego. Ono jest samodzielne, oryginalne. Można je jedynie stawiać w rzędzie wspaniałych. Kołodziejek mógłby się znaleźć obok Couberta, Maneta, Chordina, E. Boudina, Stanisławskiego, Corota i wielu innych świetnych malarzy…

Andrzej, jak niewielu twórców, miał stały niedosyt. Uważał, że jeszcze jego obrazom czegoś brakuje. Chciał je już namalowane stale poprawiać, coś w nich ujmować lub dodawać, zmieniać. To jest cecha ludzi, którzy się rozwijają, stale edukują, nie stoją w miejscu. Andrzej z wielką finezją komponował obrazy. Długo wybierał motyw, potem szybko organizował obraz. Nie mozolił się, nie lepił go, tylko skutecznie kończył, od razu wiedział jak go ogarnąć, namalować. Z niezwykle wyczulonym okiem na kolor budował obraz zadziwiająco logicznie i trafnie. Mówić o obrazie Andrzeja, że jest niebywale malarski, wydaje się truizmem i zwykłością. Jego malarstwo jest czystej krwi, soczyste, jędrne i rzecz niezwykła z bliska mgławicowe, nieczytelne. Z pewnej odległości już konkretne, przedmiot, forma, rzeczy plastyczne. Miękkie i puszyste jak otaczające nas powietrze. Każdy z obrazów zawiera swój szczególny klimat. W większości malowane szpachlą, która obracana na wszystkie strony czyniła powierzchnię obrazu żywą, wibrującą. Pędzel służył Andrzejowi jedynie do pierwszych gestów komponowania i ogarnięcia szkicowo przedmiotów, albo do zakładania większych płaszczyzn.
1 2
Zobacz zdjęcia
Andrzej Kołodziejek




Copyright ©2003-2009 by pozycjonowanie, strony www, stron www, serwisy, portale, sklepy internetowe
polecamy: nałęczów | weekend | słowacja |
sopot festiwal, sylwester, ferie zimowe