kazimierz dolny
imieniny: Grzegorza i Aleksandra
Poniedziałek 24 kwietnia 2017
Brulion on-line NR2
Wspomnień o Janie Gotardzie ciąg dalszy
Jak Kształtował się Kazimierski pejzaż
Kazimierz Marii Kuncewiczowej
Wszyscy tu byli znajomi
Na cmetarzu cmentarza w Kazimierzu Dolnym
Nieco informacji o żydach, bożnicach i cmentarzach żydowskich Kazimierza Dolnego (cz.1)
Synagoga w Kazimierzu n/Wisłą - losy religii i narodów
Przyjaciel o malarstwie Andrzeja Kołodziejka
Stanisław Jan Łazorek i jego Kazimierz
Nasz Dom
A przecież żal... - Tadeusz Augustynek
Lapidarium mojej pamięci - Julia Rusiecka
Prawie sto lat tułaczki
Psy w Kazimierzu były zawsze...


Kazimierz Dolny -> Brulion kazimierski on-line -> Brulion on-line NR2 -> Stanisław Jan Łazorek i jego Kazimierz

  Stanisław Jan Łazorek i jego Kazimierz
WALDEMAR ODOROWSKI

Nie czas kształtuje miasta, kształtują je ludzie

Nie wszyscy w jednaki sposób, są ci, nieliczni, których obecność odciska się na trwałe. Kazimierz Dolny może poszczycić się wieloma wybitnymi nie tylko ludźmi, co osobowościami. Nigdy ich tu nie brakowało. Wielu z nich już odeszło, ale nie sposób o nich zapomnieć.Jednym z tych, o których pamięć trzeba zachować był Stanisław Jan Łazorek. Zachować pamięć to trochę za mało. Pamięć o Nim trzeba chronić i przekazywać innym, także przyszłym pokoleniom.W Kazimierzu Łazorek pierwszy raz jawił się w 1961 roku jako student Akademii Sztuk Pięknych w Warszawie. Trzy lata później studia ukończył, uzyskując dyplom w pracowni prof. Stanisława Szczepańskiego (nawiasem mówiąc bywalca Kazimierza w latach 50-tych). Lata sześćdziesiąte to nie był dobry czas dla malarstwa w Kazimierzu. Wprawdzie byli wciąż ci starsi: Antoni Michalak, Zenon Kononowicz, Władysław Filipiak, bywali też inni jak choćby Jacek Sienicki, Stefan Gierowski, często z Lublin zaglądał tu Marian Makarski, ale młodych było coraz mniej. Sprawiły to zmiany, które w malarstwie polskim nastąpiły po 1956 roku. Wtedy to niemal wszyscy odwrócili się od malarstwa przedstawieniowego, w tym oczywiście i pejzażu, na rzecz abstrakcji. Abstrakcja wówczas była czymś więcej niż pojęcie, stała się zaklęciem. Artystyczną wyrocznią stał się Paryż, tam ferowano wyroki. Sztuka polska wiele na tym skorzystała, zwłaszcza po przykrych doświadczeniach niedawnego socrealizmu, ale Kazimierz sporo stracił, uprawiane tu malarstwo w taki czy inny sposób powiązane z tradycją, znalazło się nagle na marginesie polskiej sztuki. Kazimierska kolonia artystyczna, zrodzona jeszcze w latach międzywojennych, a korzeniami sięgająca znacznie głębiej, zaczęła się zmniejszać, kurczyć. Jej przyszłość stanęła pod znakiem zapytania, wydawać by się mogło, że przyszłości
nie ma żadnej.

I wtedy w Kazimierzu pojawił się Łazorek

Malarstwo, jakie wówczas uprawiał z Kazimierzem nie miało nic wspólnego. Wywiedzione z „nowej figuracji” zawierało w sobie bardzo wyraźny wątek martyrologiczny odnoszący się do czasów wojny i jej ofiar. Sam Łazorek był jej późną ofiarą — w rezultacie wybuchu niewypału stracił rękę. Zwieńczeniem tego okresu w malarstwie Łazorka była duża wystawa w lubelskim biurze Wystaw Artystycznych w 1970 roku. Wystawa okazała się sukcesem, ale sukcesem paradoksalnym — otóż Łazorek przekonał się, że do tego rodzaju malarstwa przekonania już nie ma. Jego szczerość wobec siebie, bliska okrucieństwu, sprawiła, że postanowił ostatecznie ten rodzaj malarstwa porzucić. Niemałe znaczenie miała tu pierwsza podróż Łazorka do Europy Zachodniej. Pojechał z wystawą do Grabowski Gallery w Londynie, a później do Paryża. Poznał tam dzieła wielkich mistrzów malarstwa europejskiego, ale ujrzał również malarstwo „uliczne”, popularne, co nie zawsze oznaczało tandetne, choć dalekie od obowiązujących mód.Łazorek postanowił więc zerwać z gettem artystów, którzy tworzą według obowiązujących w środowisku wzorców, ze sztuką dla sztuki. Nie chciał straszyć, przestrzegać, pouczać, chciał malować zgodnie ze swoją naturą, dać prawdę o sobie. Tą prawdą stał się dla niego Kazimierz.

Od dawna wiadomo było, że w Kazimierzu się maluje

Dziesięciolecia tradycji malarskich, artystycznych miasteczka nie były tu bez znaczenia, ale domagały się definicji. Może nie tyle definicji, przynajmniej w sensie malarskim, co przełożenia tego zjawiska na język dostępny wszystkim.Gdy w 1968 roku Łazorek wystawił swoje obrazy i obrazki (tak, obrazki, bo wiele z nich to były miniaturki oprawione
w ramki przypominające wawelskie kasetony) nie był pewnie świadomy następstw swojego kroku. Rzecz w tym bowiem, że wystawił je na Rynku pod gołym niebem, a poza tym nie tylko po to, by je pokazać, lecz także sprzedawać. Był to ewenement w skali całej ówczesnej Polski.Sądzić można, że musiał się zmagać z opinią środowiska, gdzie wciąż dominował mit artysty — człowieka osamotnionego, niezrozumiałego przez ogół, traktującego sztukę jak
świątynię.
1 2
Zobacz zdjęcia
Listopad 2000. Jan Łazorek ze Zbigniewem Lemiechem




Copyright ©2003-2009 by pozycjonowanie, strony www, stron www, serwisy, portale, sklepy internetowe
polecamy: nałęczów | weekend | słowacja |
sopot festiwal, sylwester, ferie zimowe